Fragmenty książki „Cywilizacja dusz”

 

(…) Ostatnio czytałem interesujący artykuł o duchowości w codziennym życiu, który niespodziewanie zakończył się stwierdzeniem, że Bóg jest miłością. Słyszę to zdanie setki razy, powtarzane, jak utarty schemat myślowy.

Czy Bóg jest miłością?

Ludzie, zawsze nazywają Boga w zależności od swojego największego braku. Jeśli brakuje miłości, to nazywają go miłością, jeśli żyjecie w smutku, to Bóg staje się radością, jeśli chorują, to Bóg jest idealnym zdrowiem, kiedy czują się samotni, to Bóg jest w szczęśliwym związku, kiedy żyją w biedzie, wówczas Bóg jest dobrobytem i dostatkiem.

Tak naprawdę, Bóg jest tylko Nieskończoną Zmianą, niczym więcej.

Kiedy nazywacie Boga inaczej, to przyklejacie na niego etykietki z wymarzonymi nazwami i w tym momencie zatrzymujecie jego przepływ, próbując skierować jego energię w miejsca swoich największych braków.

Nie podążacie za zmianą, a utknęliście w iluzji oczekiwania na spełnienie waszych marzeń. Pozwólcie sobie na nienazywanie Boga. Pozwólcie sobie na podążanie za nim i wypełnienie się nieskończonym przejawianiem jego obecności, w każdym momencie podróży po drodze życia.

 

(…) Dusza jest dla mnie centrum mojego prywatnego wszechświata. Wszystkie świadome istoty we wszechświecie mają duszę, będącą częścią jednej Duszy wspólnej, którą nazywamy Bogiem. Bardzo ważne jest zrozumienie Duszy, jako czegoś doskonałego, przechodzącego przez różne żywoty, doświadczenia, emocje, sytuacje, światy, postacie i wszelkiego typu kombinacje wydarzeń. Zbierającego w ten sposób określonej jakości doświadczenia, którymi wzbogaca doświadczenie samego Stwórcy.

 

 

 

(…) Aby naprawdę docenić rolę, jaką odgrywa nasza Dusza, trzeba najpierw zrozumieć świat, w którym żyjemy. To, co mówię może być zaskoczeniem, jednak świat nie powstał sam z siebie, został stworzony, miliony lat temu, w jednym celu stania się kolebką cywilizacji. Nie był to jedyny świat stworzony w ten sposób. Jednak to ten świat jest naszym domem. Jesteśmy jedenastą wielką cywilizacją, która powstała na tej Ziemi. Każda poprzednia cywilizacja kiedyś powstała, trwała i zakończyła swoje istnienie, to jest normalny proces. Tzw. Matrix, w którym żyjemy, jest sztucznym środowiskiem, w którym rozwijają się cywilizacje. Po każdej kolejnej Matrix jest zmieniany. Dotyczy on nie tylko trzeciego wymiaru, rozprzestrzenia się również na czwarty, zajmuje również wiele płaszczyzn, na które trafiamy, kiedy umieramy i wracamy z powrotem na Ziemię. Każda cywilizacja, osiągając szczyt swojego rozwoju, wpada w określony nurt samozniszczenia, nasza jest właśnie w tym miejscu. Kiedy następuje kres cywilizacji, wówczas natężenie energii, które nazywam Falą Życia, a które skupiają się u każdego człowieka w Polu Życia, zaczynają być na tyle destrukcyjne, że Wszechświat czuje się zagrożony. Nasza kolebka cywilizacji została stworzona w celu wypuszczenia we Wszechświat cywilizacji pokojowych. Nie ma kary Bożej. Nasz świat kończy się nie dlatego, że ktoś tak chce, on kończy się wtedy, kiedy to my sami stwarzamy destrukcyjne energie, które uruchamiają przycisk końca eksperymentu. Nasz sposób myślenia wypełniony agresywnymi energiami gniewu, dumy, zazdrości, pożądania, jest tak destrukcyjny, że decyduje o zakończeniu eksperymentu. Każda cywilizacja, kiedy dochodzi do kresu, musi wydać z siebie nową, właściwą cywilizację. Eksperyment kończy się wyprowadzeniem we Wszechświat, na nową płaszczyznę, najlepszej części cywilizacji. Ten proces już się zaczął. Żyjemy w świecie, który jest kolebką następnej cywilizacji, rodzi się nowa. Można powiedzieć, że jesteśmy w trakcie porodu, który zakończy się stworzeniem Nowego Świata, na nowej płaszczyźnie piątego wymiaru. Część ludzkości, która jest gotowa do przejścia, dostaje coś, co nazywam wewnętrznym oprogramowaniem.

 

(…) Zazwyczaj, kiedy pytam o cel życia, ludzie zaczynają opowiadać o rodzinie, pracy zawodowej, związkach, wychowaniu dzieci itd., co oznacza, że mają wiele celów. Jednak nie są one prawdziwe. Jest jeden zapomniany cel życia, a z niego wyrastają wszystkie pozostałe. Tym zapomnianym celem jest odnalezienie bliskiego połączenia z Duszą za życia. Gdy go odnajdziemy, wówczas wszystkie inne cele zaczynają układać się pomyślnie…

 

 

(…) Nie wiem, czy wiesz, że decyzje, które podejmujemy każdego dnia, są oparte na współpracy z naszymi wewnętrznymi doradcami. Od tych decyzji zależy jakość naszego życia.

Nawet nie zastanawiając się nad tym, każdego dnia podejmujemy setki decyzji, za którymi zawsze coś stoi, coś nas pcha, zmusza do podejmowania konkretnych kroków, wypowiedzenia określonych słów, pomyślenia określonych myśli. Dobrze jest wiedzieć, kto jest naszym głównym doradcą, kieruje naszym życiem, stoi za naszymi plecami.

W większości przypadków najważniejszym doradcą w naszym życiu, jest ten najbardziej krzykliwy, hałaśliwy i wymagający – nasze ego. To on mówi: ‚ja tego chcę’, ‚ja tego pragnę’, ‚ja tego potrzebuję’, ‚bez tego nie mogę żyć’, ‚muszę to mieć’, ‚chcę to posiadać’, ‚pragnę z nią być’. To on pcha nas do związków, zmiany pracy, chce naszego większego przejawienia się w życiu, chce, żebyśmy byli doceniani, zauważani, żebyśmy byli w centrum uwagi, żeby nasz wpływ na innych ludzi był zawsze widoczny, chce naszej dominacji w życiu. To jest bardzo agresywny doradca, prowadzący nas przez konflikty, kłótnie, napięcia, emocje, łzy, dołki psychiczne, załamania nerwowe, lęki, urazy, zazdrość, dumę, gniew, przerażenie, fascynację. Kieruje nas do bardzo silnych emocji, maksymalnie je potęguje i wypala nas. Kiedy ten doradca dominuje, nasze życie jest bardzo nieprzewidywalne. Im więcej władzy mu oddajemy, tym z coraz większym trudem panujemy nad swoim życiem.

Całkowitą przeciwnością pierwszego jest drugi doradca – zdrowy rozsądek, logiczne myślenie. Mówi nam: ‚trzeba’, ‚warto’, ‚opłaca się’, ‚dobrze to zrobić’, ‚to zgodne z regułami,’, ‚tak jestem wychowany’, ‚przestrzegam zasad’, czasami ogromnej ilości zasad, przytłaczających nas. One powodują, że każdy nasz krok jest uporządkowany, przywiązany do określonych ograniczeń: ‚nie mogę złamać obietnicy’, ‚nie mogę złamać zasady’, ‚nie mogę źle wypaść w oczach rodziców, małżonka, dzieci, współpracowników, pracodawcy’. To jest doradca, który cały czas nas kontroluje, zmusza do oszczędnego emocjonalnie zachowania. Myśl, obliczaj, kombinuj, znajdź dla siebie najlepsze rozwiązanie. To jest doradca, który jest całkowitym przeciwieństwem ego.

Ego jest oparte na całkowitym braku zahamowań, a zdrowy rozsądek na hamowaniu – hamowaniu emocji, uczuć i pragnień. Są ludzie, którzy potrafią tych dwóch doradców połączyć. Jednak w większości, to są skrajności i, albo człowiek jest bardzo emocjonalny, przeżywa życie na granicy emocji, albo jest zablokowany, ograniczony emocjonalnie, chce tylko dobrze wypaść, być akceptowany, doceniany, bezpieczny. Jednak obydwaj doradcy mają tę samą wadę – nie potrafią dać nam równowagi, wspaniałego, szczęśliwego, udanego, zdrowego, dostatniego życia. Niektórzy ludzie, którzy nauczyli się stwarzać określoną kombinację tych dwóch doradców i zachować pomiędzy nimi delikatną równowagę, są zdolni do osiągania sukcesów.

Jest jeszcze trzeci doradca, o którym mało kto wie, mało kto go spotkał i mało kto korzystał z jego pomocy. Tym doradcą jest nasza Dusza. Kiedy podejmujemy decyzje pod jej wpływem, wszystko jest idealnie zrównoważone, jest miejsce zarówno dla emocji, jak i zdrowego rozsądku. Jednak jest jeszcze coś. Pierwszy doradca mówi: ‚chcę’, ‚pragnę’, drugi doradca mówi: ‚warto’, ‚opłaci się’, ‚tak wypada’. Trzeci doradca chce tylko jednego, mówi: ‚słuchaj głosu swojego serca, musisz’. Wielu z nas przeraża to słowo „musisz”, nie do końca to wszystko rozumiemy, nie do końca akceptujemy. Pierwszy doradca idzie na żywioł, drugi daje nam gotowe zasady, które zebrał od społeczeństwa, rodziny, wykształcenia, te zasady są bardzo sztywne, one gwarantują określony sposób życia. Głos Duszy opiera się na czymś zupełnie innym, on mówi: „musisz być sobą”, ‚musisz odnaleźć swoją właściwą drogę”, która nie jest związana ani z ego, ani ze zdrowym rozsądkiem. Być połączonym z Duszą, tzn. być połączonym z Bogiem/Świadomością Wszechświata. Ten głos zawsze mówi o tym, że musisz podążać za głosem swojego serca. Żeby zrozumieć tego doradcę i podążać za nim, musisz zrozumieć, czym jest Dusza.

 

(…)  Źródło to jest „coś”, do czego podłączona jest Dusza i skąd do nas przychodzi. Dusza powstaje w Rodzinach Dusz. Źródło jest skupiskiem miliardów, miliardów Dusz. W każdym Źródle, a jest ich bardzo wiele, istnieje coś takiego, jak duchowa mapa naszego wszechświata, na której, jak gwiazdy na niebie, błyszczą inne Źródła energii. Te Źródła są podłączone do Boga, On się poprzez nie przejawia. Każde Źródło ma określoną jakość energii Boga, inną wibrację. Większość Dusz powstaje w Źródłach nisko wibracyjnych i w czasie swojego rozwoju ewolucyjnego, przechodzi od Źródła do Źródła, zmienia nisko wibracyjne na wyżej wibracyjne. Ten proces jest oparty na naszym rozwoju razem z Duszą.

To my, współpracując z Nią, pozwalamy Jej ewolucyjnie się rozwijać. To dzięki nam i naszym relacjom, Ona jest w stanie podłączyć siebie, a tym samym nas, do nowego Źródła, zmieniając tym samym jakość naszego życia, postrzeganie wszechświata, siebie, ludzi obok nas, Boga, sytuacji, które nas w życiu dotykają, zrozumienie świata, w którym żyjemy.

Celem każdej Duszy jest przechodzenie do wyżej wibrującego Źródła w każdym żywocie. Ta droga jest rozciągnięta na setki milionów lat i jest oparta na naszej wewnętrznej współpracy, na porozumieniu się i wspólnym podążaniu właściwą drogą, którą wybieramy wspólnie, razem z Duszą.

Powodem podróży każdej Duszy jest połączenie wszystkich Dusz na końcu istnienia wszechświata. Wtedy każda z nich łączy się ze swoim Źródłem, a wszystkie Źródła łączą się razem. Przekazują wtedy całą informację, zebraną w ciągu miliardów lat istnienia wszechświata. Ta informacja jest łączona, sumuje się i na jej podstawie tworzony jest obraz przyszłego wszechświata.

Każda Dusza jest współtwórcą początku nowego wszechświata.

 

(…)  To ogólnie przyjęty sposób rozdzielenia jakości energii. To są: Ziemia, Woda, Ogień, Powietrze i Przestrzeń. Każdy z nas jest określonym wzorem tych 5 żywiołów. U każdego człowieka jest żywioł dominujący, który jest nazywany głównym żywiołem Duszy. To jest jakby nasz Rdzeń, nasza wizytówka, to jest nasze prywatne życie. Jest też drugi żywioł, taki jakby boczny – siła życiowa. Jest to forma przejawiania się – to w jaki sposób przejawiamy się na zewnątrz. Główny żywioł Duszy – nasz środek, to jest nasz świat wewnętrzny, a siła życiowa to jest forma przejawienia się na zewnątrz – komunikacji z ludźmi, sposobie życia, zachowania, szukania pracy, znajomości, kontaktów, itd. Te 5 żywiołów składa się w określony wzór.

Kiedy tracimy określone żywioły w czasie życia płodowego w pierwszych miesiącach naszego życia, rodzimy się już z określonymi brakami. Te braki widać u dzieci – są to zmiany fizyczne. Jeśli na przykład brakuje elementu Ziemi w czasie ciąży, to widzimy dziecko od razu z jawnymi deformacjami na poziomie ciała, brak mu siły, dziecko rodzi się słabe, jest bardzo mała odporność. Jeśli na przykład był utracony element Wody, to rodzi się dziecko z problemami przemiany materii, problemami z krążeniem lub oddawaniem moczu, itd. Jeżeli rodzi się dziecko, gdzie problemem jest utracenie elementu Ognia w czasie ciąży, to jest anemiczne, bardzo powolne, bardzo słabo rozwija się. Powoli osiąga określone jakości i właściwości procesu dorastania.

Chcę powiedzieć, że możemy utracić różne elementy z różnych powodów, nawet już w czasie ciąży, życia płodowego przez co rodzimy się z określonymi brakami. Chodzi o uświadomienie, że dzieci rodzą się z brakami, które muszą być uzupełnione w okresie dorastania. Nawet jak dziecko urodziło się całkiem normalne, zrównoważone, to proces dorastania jest bardzo trudny i skomplikowany. Zawsze tak jest, że w czasie dorastania tracimy.
Jeżeli np. wychowaliśmy się w bardzo trudnej rodzinie, w trudnych warunkach, gdzie było bardzo duże napięcie psychiczne, emocjonalne w tej rodzinie, kłótnie, ojciec lub matka alkoholik i cały czas był brak pieniędzy, brak poczucia bezpieczeństwa, albo też dziecko było bite, poniżane, to w trakcie okresu dorastania dziecko traci właśnie tą pewność i siłę – element Ziemi. Jeśli dziecko wyrosło w rodzinie, w której nie było uczuć, nie było emocji, nie było przywiązania, rodzice nie okazywali miłości, to dziecko w czasie dorastania straci element Wody, czyli poczucie wygody i komfortu w życiu, poczucie emocjonalności. Jeśli dziecko wychowało się w rodzinie, w której nikt nie czytał, nie interesował się nowymi książkami, komputerami, nie chodził do kina, nie oglądał filmów, itd., czyli żyło bardzo zamkniętym, prostym życiem, to dziecko straci element Powietrza, bo Powietrze to jest doświadczenie, poznanie, otwartość. Jeśli w życiu rodziny nie było jakichś uduchowionych rzeczy, otwartości na nowe doświadczenia, na świat, na sztukę, na literaturę dziecko wyrośnie bez elementu Przestrzeni, itd.
To znaczy każdy z nas, dorastając, traci określone elementy i kiedy kończy się okres dorastania, na przykład gdy kończymy szkołę, każdy z nas wychodzi w świat z określonymi brakami, jest nieuformowany.

Jest bardzo mało ludzi, którzy kończą okres dorastania w 100% pełni. Tacy ludzie to rzadkość, ogromna rzadkość. To jest człowiek ukształtowany i uformowany, to jest człowiek spełniony, to jest człowiek zdrowy fizycznie, psychicznie, emocjonalnie .To jest ogromna rzadkość spotkać takich ludzi. Większość z nas rodzi się z określonymi brakami. Ludzie rodzą się, dorastają i wchodzą w wiek dojrzały z ogromnymi ilościami braków na wielu poziomach: fizycznym, psychicznym, emocjonalnym itd. Właśnie te braki powodują, że czujemy się niedowartościowani, czujemy że brakuje nam siły, zdrowia, dobrych relacji z ludźmi nie możemy być naprawdę w pełni szczęśliwi i zadowoleni.

(…) Żeby nawiązać z Duszą połączenie, stworzyć z nią udany związek, który będzie trwał całe życie, musimy spełnić trzy podstawowe wymagania Duszy, bardzo proste. Po pierwsze, musimy nauczyć się wspierać siebie w swoim życiu, zawsze stawać po swojej stronie.

Chodzi o to, żeby zobaczyć wartość w sobie, że jestem człowiekiem wartym uwagi, miłości, radości, dobrobytu. Nauczyć się wspierać siebie, kiedy nikt inny nie stoi po twojej stronie, nawet kiedy wszyscy stoją po przeciwnej.

Żeby to było możliwe, trzeba spełnić drugi warunek, którym jest szacunek wobec siebie. Musisz zobaczyć wartość, jaką posiadasz w swoim życiu, nawet wtedy, kiedy inni jej nie dostrzegają. Nie musisz zabiegać o ich ocenę, pierwsze, co musisz zrobić, to na trzeźwo ocenić siebie. Nie skupiaj się na wadach, błędach, słabościach, które posiadasz. Skup się na swojej drodze, która nie jest podobna do niczyjej, jest indywidualna. Wspieranie siebie, to pozwolenie sobie na swój indywidualny sposób życia. To się opiera na szacunku wobec siebie, na zdolności innego sposobu myślenia, szanowani swojego sposobu na życie, zobaczeniu w sobie wartości, którą posiadasz od urodzenia. Mamy nie tylko wady, ale również zalety, mamy równowagę pomiędzy wadami i zaletami. Dostrzeżenie wartości w sobie pozwala nam nie stać w kolejce za innymi osobami, których życie jest dla nas autorytetem. Nie tylko inni ludzie zasługują na szacunek, my również. Tego oczekuje od nas Dusza.

Trzeci warunek, to miłość do siebie. Dusza oczekuje, że ta miłość stanie się normalną częścią życia. Jesteśmy przyzwyczajeni do dawania miłości na zewnątrz, kierowanie jej do innych ludzi, ponieważ chcemy, żeby ta miłość wróciła do nas odwzajemniona. To często tak nie działa, często czujemy emocjonalny głód miłości w naszym życiu. Każdy z nas tego doświadczał, zabiegał o tą miłość od rodziców, partnerów, dzieci, kolegów, koleżanek, znajomych. Jesteśmy od nich zależni, czujemy ogromny brak, pustkę w naszym życiu, kiedy nie czujemy się kochani. Dusza podpowiada, że aby zaspokoić ten głód, musisz nauczyć się dawać miłość sobie, zobaczyć siebie jako człowieka wartego miłości, każdego dnia swojego życia. Kiedy spełnimy te trzy warunki, Dusza nie ma żadnego problemu, żeby zacząć z nami rozmawiać. Potrzebuje naszego szacunku wobec siebie, wsparcia wobec siebie i miłości wobec siebie.

Nasz rozwój polega na wzajemnym „dotykaniu” siebie, na współpracy, która pozwala zarówno nam, jak i Jej rozwijać się we właściwy sposób. Nasza współpraca to jest cud, dla którego stworzono była Dusza. To właśnie my, dotykając Duszy, poruszamy Wszechświat. Nasza relacja z Duszą jest tym, co pozwala nam wzrastać razem z Nią, jesteśmy zależni od siebie. Ta zależność jest stuprocentowa. Żeby zaufać Duszy, musimy zrozumieć cel rozmowy z Duszą, powód, dla którego warto z nią rozmawiać. Dusza jest na stałe połączona ze Źródłem, z którego pochodzi, A Źródło jest na stałe połączone z Bogiem. Dusza reprezentuje obecność Boga, mądrości, świadomości Wszechświata w naszym życiu. Kiedy jesteśmy połączeni z Duszą, to tak, jak byśmy byli połączeni z Internetem Wszechświata, przez nią możemy dostać każdą informację, każdą wskazówkę. Im lepszą mamy komunikację, tym lepszy mamy wgląd, nie tylko w nasze życie, ale także życie Wszechświata. Obecność Duszy opiera się na zaufaniu wobec Niej. Ona jest „tłumaczem” słów Boga, tylko Ona przekazuje nasze słowa Jemu. To zaufanie powstaje w trakcie korzystania z Duszy. Ona ma jeden cel, pomóc nam osiągnąć szczęśliwe, zrównoważone, zdrowe życie, w tym miejscu, w którym jesteśmy, w tej społeczności, w której żyjemy, w tej rodzinie, w tym kraju, w którym mieszkamy. Nie kiedyś – teraz. Ona wie, jak to zrobić, jak osiągnąć wewnętrzną równowagę na poziomie ciała fizycznego, psychicznego i emocjonalnego, na poziomi finansów i relacji z ludźmi. To zaufanie rodzi się z czasem, powoli pozwalamy Jej odgrywać właściwą rolę w naszym życiu. Kiedy już zgodzimy się z tym, że Dusza jest naszym głównym doradcą, wtedy wybieramy Ją na główny Kompas, nazywam ją też czasami wewnętrznym GPS-em, który pozwala nam przejść przez życie bez problemów, chorób, lęków, obaw. Wtedy zaczynamy rozumieć zasady współistnienia z Nią.

Aby Dusza stała się naszym głównym przewodnikiem, musimy odrzucić wszystkie zewnętrzne prowadzenia, nauczycieli duchowych, księgi i nauki, które prowadziły nas w inną stronę – na zewnątrz. One mówiły o naszej niedoskonałości i potrzebie zmiany w innych istotach. Dusza zawsze mówi: Jesteś doskonały od początku do końca, zauważ to w sobie, odnajdź to w sobie, naucz się z tym żyć każdego dnia. Dusza chce być naszym jedynym przewodnikiem przez życie, nie potrzebujemy nikogo więcej. Zna nas na wylot, każdą naszą myśl, nasze pragnienia, zna nasze przeszłe żywoty, obecny i przyszłe, ma wgląd we wszystkie zmiany, które powstały w naszym rozwoju ewolucyjnym, prowadzi nas do celu, którym jest stałe połączenie z Bogiem.

Żeby podążać za Duszą, musimy zaakceptować pokorę, ponieważ ta droga bardzo różni się od tej, którą szliśmy do tej pory. W żaden sposób nie przypomina drogi ego, ani drogi zdrowego rozsądku. Pokora jest najtrudniejszą częścią połączenia z Duszą. Kiedy myślimy o zaufaniu, to gdy zdamy sobie sprawę z tego, kto za Nią stoi, że Dusza reprezentuje obecność Boga w naszym życiu, że jest naszym prywatnym tłumaczem słów Boga skierowanych do nas i naszych do Boga, to zaufanie do Duszy gwałtownie rośnie. Kiedy myślimy o prowadzeniu przez duszę, to wystarczą pierwsze kroki, które robimy pod jej wpływem. Widzimy pierwsze zmiany, które są pozytywne i wspierają nas, podejmujemy trafne i wyważone decyzje, czujemy się dobrze z tymi wyborami. To prowadzenie staje się wtedy dla nas naturalne, bez problemu odrzucamy wszystko, co jest zewnętrzne, zewnętrznych doradców, schematy i przyjęte reguły. Zaczynamy podążać właściwą dla nas, indywidualną, niepowtarzalną drogą. To staje się codziennością naszego życia. Jednak pokory najbardziej próbujemy uniknąć. To jest przyjęcie wszystkiego, co Bóg daje nam na drodze i przez co musimy przejść, żeby naprawdę dorosnąć. Zwykle nie są to miłe i przyjemne rzeczy. Najlepiej mamy szansę zrozumieć siebie w trudnych sytuacjach, kiedy musimy podjąć trudne decyzje. Pokora jest podążaniem przez różne zmiany w życiu, które na początku wydają się niepokojące. Kiedy nasze zachowanie w zgodzie z duszą zaczyna przeszkadzać naszym najbliższym, kiedy nasi przyjaciele zaczynają zauważać, że wychodzimy poza reguły, przestajemy przestrzegać ogólnie przyjętych zasad, to zaczyna powodować, że ludzie odsuwają się od nas, czują do nas dystans, bo nie rozumieją, czym się kierujemy. Dla większość ludzi doradztwo duszy jest egzotyką lub abstrakcją. Człowiek podążając za głosem Duszy zaczyna być dziwakiem, odludkiem, zaczyna odsuwać się od grupy, w której przez długi czas dobrze się czuł. To jest najtrudniejszy moment na tej drodze, być wiernym sobie nawet wtedy, kiedy tracimy. Zaufać swojej Duszy nawet wtedy, kiedy te decyzje są całkowicie rozbieżne z decyzjami rodziny, wspólnoty, współpracowników. Wtedy musimy cierpliwie podążać za Duszą. Tutaj pokora jest bardzo ważna, zaufać Duszy i zaufać tej drodze, którą Bóg wybrał dla nas. Dusza nas tylko po niej prowadzi, krok po kroku, w konkretnym celu, którym jest całkowite spełnienie, zdrowie, i równowaga. Nie możemy nie osiągnąć tego celu podążając za Duszą. Chociaż droga może być trudna i wyboista, nie będziemy mieli wątpliwości, że decyzja, podjęta w zgodzie z Duszą, jest dla nas właściwa i czy nie zapłacimy zbyt wysokiej ceny za bycie sobą w społeczeństwie ludzi kierujących się ego. Podążamy za Duszą każdego dnia i każdego dnia zgadzamy się ze zmianą swojego życia, każdego dnia słuchamy głosu swojego serca, każdego dnia jesteśmy bliżej Boga. Bycie połączonym z Nim na zawsze, to nasz cel. To jest nasza droga…

 

Od maja 2018 roku, książka będzie w hurtowniach i księgarniach w Polsce. Zapisz się do newslettera, by być na bieżąco z premierą książki.