Przeczytałam książkę i wzruszyłam się. Z książkami jest często tak, że autorowi przy końcówce brakuje już inwencji, polotu i jakby sam nudził się tematem – a u Ciebie im dalej, tym cudniej. W swoim życiu przeczytałam wiele książek z dzieciny duchowości i jestem wyczulona przede wszystkim na atmosferę klimatu. W twoim tekście jest nurt, skandynawski wiatr, osad głębi i eter wznoszenia się. W książce jest Witold z całą jego duchowością i… smutkiem, jest Niemen w tle i w kwintesencji i Twój odbiór jednego i drugiego. Jednocześnie nie zatracasz w tym wszystkim siebie – całość jest przepuszczona przez światło, którym emitujesz na każde słowo. Konkludując – bardzo mi się podoba.

Maria Gutowska, córka Czesława Niemena, patron medialny

—————————————————————————————————————–

Książka ta to historia pewnej konstelacji, która miała miejsce w Skandynawii.

Nieopodal mojego miejsca zamieszkania w Kopenhadze znajduje się cmentarz, który jest pięknym parkiem, gdzie każda alejka odkrywa przede mną stale coś nowego.

Przychodziłam tam codziennie, by na łonie natury i w ciszy oddawać się refleksji o życiu, aż pewnego dnia nastąpiło skrzyżowanie dróg i poznałam w tym miejscu najbliższego przyjaciela oraz producenta muzycznego Czesława Niemena, Witolda Lannskära ze Szwecji.

Od samego początku miałam wrażenie, że nasze spotkanie nie jest przypadkowe. Mogłabym to nawet określić jako ingerencję z nieba i wolę samego artysty, bowiem okazało się, że producent od 33 lat przechowuje znaczną, nieopublikowaną jeszcze twórczość tego wielkiego geniusza muzycznego, której Czesław Niemen nie zdążył ujawnić za życia, i czekał na kogoś takiego jak ja, by przygotować materiały dla fanów.